W górę

świat

CIEMNOŚĆ

Noc niczym mafia przestawia ludzi spacerujących po ulicach pełnych bólu. Strach rozplątuje języki strutych alkoholem pomyleńców. Jedyną muzyką stały się strzały, których rytm współgra z krzykami tworząc diabelskie dźwięki. Wiatr niczym rentgen na wskroś przeszywa marne struktury ludzkich ciał. Błysk ostrza niczym łepek zapalonej zapałki przebija się przez egipskie ciemności słów. Emocje pływają w żyłach zupełnie jak heroina, która niegdyś na barkach swych nosiła szary i przetarty temblak pozornego szczęścia…

I tylko osocze zostało po Tobie na moim blaszanym i sponiewieranym przez siły mroku parapecie. Wspominam nasz krwawy pocałunek patrząc na świat przez brudną, zarzyganą wręcz szybę…
I nagle pojawiasz się przede mną. Jak przez mgłę, w amoku widzę Cię i z niedowierzaniem patrzę na Twoje pocięte stopy. W Twoich oczach widzę strach – lęk, który zbliżył nas do siebie. Zapach śmierci unosi się nad naszymi głowami. Demoniczne pożądanie?
Wielki wybuch. Kule świstają mi nad głową. Słowa przeistoczyły się w decybele, których moc wzrasta z każdym oddechem… Przyśpieszone tętno. Ściskając skalpel szczerze się do lustra. Opuszkami palców gładzę fikuśny kształt zimnego metalu. Czuję krew… Tracę ostrość.
Ostre ostrze. Dotyk… Kocham Cię dotykać. Niewinnie spoglądam na Ciebie, istotę zawiniętą w pościel. Za plecami trzymam narzędzie zagłady…. Kochanie, czy Ty lubisz wycinanki?
7lipca
(inspirowane ”Urodzonymi Mordercami”)