"Spektakl Lupy niepostrzeżenie przekracza granice wyznaczone ramą powieści i staje się dotkliwym traktatem o dziwności istnienia. Właściwie żadnej rzeczy związanej z istnieniem nie można przyjąć spokojnie. Zadziwia wszystko: nasze
"Oto pokój mojego dzieciństwa, który ustawiam ciągle na nowo i który ciągle umiera. Wraz z lokatorami zresztą. Oni wszyscy powtarzają w nieskończoność swoje czynności, odcięte jak na kliszy na wieczność."