W górę

Inne

NA ŁONIE MILCZENIA

słońce w salonach jeziora
rozsiało uśmiech
w głębi porcelany blask twarzy skąpało
zatapiając bose stopy w soczystość polany

wiatr nakrył do stołu

podmuchem nadziei
pachniały godziny w pogoni za urwaniem czasu
przemykając opodal spiącego
umyślnie stawiały lekki krok
by nie spłoszyć

wtem z szelestu
fala czubkiem palców wrosła
w nową myśl

jeden dotyk
utajona moc posiadania potrafiąca
zmienić rysy
w dłoni mieszcząc łzy

a oczy
o te łzy piękniejsze