bosą stopą dotykane wykresy
pomiędzy prostą słów a krzywą ciał
na tak wiele było ich stać gdy
wersy mnożąc się po nocach spijały sen
zrodzonych w oddechu obietnic
w iloczynie bujnej wyobraźni
wdzięków razkładanych na czynniki pierwsze
z wielką niewiadomą odciśniętych
szeptów