Życiowe
jak mrugnięcie zadyszanych powiek
biegnie
by stanąć
światłem kalekich latarni
opamiętać się
na rozstaju rzeczywistości
głupoty kresu i początku końca
tak i moje zejdzie
gdy sensu się dopatruję
w rozmazanych palcach nadziei
co rodząc się
matką być nie mogła