Z nadzieją za pan brat
pod kasztanem usnęła
czujność o zapachu maciejki
ciekawość
coraz to większym kołem
zakreśla świt
za kurtyną chwili
świeżość wrasta w podmuch wiatru
świat wiruje tysiącem promieni
rozlanych na szczęście
ramiona zwabione blaskiem
unoszą nadzieję ku słońcu
co pocałunkiem błądzi
pieszcząc perłowy welon
szans w rozkwicie dnia