W górę

sprawy ważne

DESZCZ

(przychodzi w Deszcz jak mężczyzna z opowiadania Marqueza?)

"Chodźmy" - powiedział zakładając płaszcz. Za oknem deszcz rytmicznie uderzał w bruk ulic miasta należącego niegdyś do Niemiec. Między kłębami dymu dostrzegł jej smukłą sylwetkę. Nagle czas stanął w miejscu, podczas gdy ona duszkiem wypijała ostatnie krople parującej herbaty. Krętym ruchem ręki, z kieszeni wydobyła chusteczkę, którą starannie wytarła radosne krople potu tańczące w kącikach jej ust. ”Ciągle pada” szepnęła mu do ucha. ”Chodźmy w deszcz” – odparł, zalotnie patrząc w jej błękitne oczy. ”Chodźmy w deszcz” powtórzyła, uśmiechając się niewinnie…
I szli tak, wtuleni w siebie, przemierzając ulice miast utrapienia. Byli blisko siebie od momentu, w którym los splótł ich dłonie. Spacerowali godzinami, raz w słońcu, raz w deszczu…
Dotyk zawisł gdzieś w powietrzu…