W górę

Z nadzieją za pan brat

GRANICA

ęścia

daleka jestem
od ciszy
zawieszonych gwiazd
sytego szcz
 
bladoś
cią westchnień
rozpalam
nadzieję burz
sypanych z rękawa złudzeń
 
 
przebłyskiem paranoiczych
kroków
donikąd
s
tąpam po dłoni
otwartych wieczności
 
 
bo przecież wiara
nie na tobie się kończy