W górę

Proza poetycka

NIEBO

Zaczęłam od twarzy. Tak. Najpierw zmyłam twarz. Starannie. Nie pozostawiając śladu makijażu. Spięłam włosy i ruszyłam pod prysznic. Dokładnie namydliłam ciało. Duszy namydlić się nie da. Nie można spłukać niesmaku. Powierzchownie czysta, bez śladu przeszłości, założyłam błękitną sukienkę. Pod nią białą bieliznę. Uczesałam włosy. W ogonek. Mysi ogonek. Twarz posmarowałam kremem, aby nie czuć jej istnienia. Ściąganie starzejącej się skóry. Pogładziłam worki pod oczami i po raz pierwszy spojrzałam na nie bez emocji. Jakie to ma znaczenie? Dziwię się , ze mogłam tyle lat walczyć o domek z kart. Życie. Dom z lalek z dziwnie smutnym uśmiechem. Źle zainwestowany czas . Ile razy w życiu można się pomylić. A może pomyłek nie ma. Bo nie ma pewności dokąd zmierzamy, kim jesteśmy, co jest realne. Czy można się mylić nie znając celu, sensu, prawdy. Jestem gotowa. Ubieram czerwone buty i ruszam przed siebie. Szukam ławki, łąki, kawałka zamyślenia. Poletka Pana Boga. Znalazłam. Spokój. Zieleń. Cisza.  Na czerwonym kocyku, w białej bieliźnie, niebieskiej sukience i mysim ogonku. Patrze w niebo w bezruchu i nie istnieję . Bo istnieć to być dla innych, kochać, czuć, wiedzieć, mieć pewność, znać siebie. Więc nie istnieję . Mijają godziny. Tyle było w Tobie radości. Pustka zamiast wypełnić się myślą , nadzieją , jest coraz większa. Kocyk z czerwonego zrobił się szary. To słońce. Ty i Ty i Ty tez byliście dla mnie słońcem . Promienie na początku tak cieple, przytulne i jasne. Z czasem zaborcze, egoistyczne, przypiekające duszę . Ja , blada. Zdana na Wasza pychę, samouwielbienie, arogancję . Bez parasola zdrowego rozsądku. A teraz sama. Bo nudnie wypłowiała. Pytająca o swoje miejsce na waszej planecie. Ofiara błędnych cieni, ludzi zagubionych, smutnych szukających. Mijają godziny. Szary kocyk unosi się jak chmurka. Spoglądam na dół z lotu ptaka. Ludzie mali jak mrówki. Z góry patrząc, jeszcze mniej widzę w tym sensu. Odrywam wzrok od ziemi. Powoli osiągam spokój. Błękit nieba taki sam jak mojej sukienki. Tylko butów kolor czerwony zastanawia przechodniów. Jak kropelki krwi spadają z moich stóp. I nie żal mi ich. Bo może być czegoś żal co robi odciski ?