W górę

POPRAWIANIE NATURY...

POPRAWIANIE NATURY...
zdjęcie - Jan Samek / www.PhotosOn.net
 
 
„Dla mnie to sprawdzian prawdziwej miłości, której nieodłączną cechą jest akceptacja. „Kocham cię niezależnie od tego, jak wyglądasz”. Co innego zwrócić uwagę że spora nadwaga może zaszkodzić, a co innego robić aluzje i przykrości, że ktoś nie jest ideałem. Wielu mężczyzn szuka kobiet doskonałych. Są tak niedowartościowani, że potrzebują obok siebie pięknej i zgrabnej kobiety. Ona jest dowodem na to, że coś znaczą, bo skoro ich pokochała... Ale jeśli to my jesteśmy tymi, które chcą dla ukochanego powiększyć sobie biust, ujędrnić pośladki, zastanówmy się. A jeżeli zachorujemy na raka? Jeśli fascynacja opiera się na wyglądzie, nie jest to dowód prawdziwej, głębokiej więzi. Bo mężczyzna, który kocha naprawdę, mówi „Chcesz wstrzyknąć sobie botoks? W porządku. Ale pamiętaj, dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza.”
(Ewa Woydyłło)
 
 
 
Usiadła w fotelu, wreszcie chwila, którą może poświęcić sobie. Tak lubiła te malutkie chwilki, czasem długie godziny, kiedy mogła zapaść się w fotelu i zwyczajnie poczytać. Myśli zainspirowane znaczeniem słów, wędrowały swobodnie w najmniej oczekiwanych kierunkach.
Poprawianie natury? A może nie, może po prostu polepszanie sobie samopoczucia, leczenie kompleksów, ran zadanych w dzieciństwie przezwiskami typu: kłapouch, grubas, sęp. Może to odstające uszy, nadmiar tłuszczu lub krzywy nos, były zmorą dzieciństwa i pozostały w duszy łamiąc, budzące się do życia, poczucie własnej wartości? Może właśnie przez takie kompleksy kobiety nie potrafią cieszyć się życiem, spojrzeć w oczy koleżance w pracy, która z urodą modelki sprawia wrażenie jakby świat należał do niej. Może tu tkwi przyczyna? Tak, na pewno tutaj jest sedno sprawy. Przecież ona zna takie dziewczyny, spotyka się z nimi na co dzień, rozmawia i widzi jak kompleksy niszczą ich samoocenę. Nie pomogą słowa mamy, że przecież jest piękna, nie pomoże koleżanka, która jakoś nie widzi niczego odstającego w jej uszach, nie pomoże nic i nikt, bo choruje dusza – pomyślała. Oparła głowę o poduszkę na oparciu fotela, przysunęła bliżej gazetę i czytała dalej.
Dawno już żaden artykuł nie pobudził myśli w ten sposób, bo przecież jeśli istnieje sposób, by wyleczyć duszę, używając skalpela, dlaczego nie skorzystać? Dlaczego nie powiedzieć sobie i innym, że przecież choroby ciała się leczy, duszy też powinno się leczyć. Przecież nic w tym złego. Jeśli wtedy mąż czy chłopak powie, że to głupota, że się nie zgadza, że przecież ta jego jedyna jest piękna i absolutnie nie moż nic z sobą zrobić, to jest nie fair. Zamknęła oczy i westchnęła. Myśli same pobiegły do tego sąsiada z góry, który uważał, że jego żona nie musi chodzić do kosmetyczki, ani do fryzjera, bo jest przecież piękna. Myślał tak przez piętnaście lat, a może wcale tak nie myślał tylko szkoda mu było kasy, albo zupełnie nie obchodził go wygląd żony. No i zostawił taką „naturalnie piękną” dla „zrobionej lali”, która u kosmetyczki spędza większą część swojego życia i ma bardzo, może nawet bardziej niż bardzo, zawyżoną samoocenę. Jego żona nawet się nie dziwiła, bo ta druga taka piękna, a ona co? Ot taka zwyczajna i nieciekawa z obwisłym biustem od karmienia piersią i krzywym nosem po tatusiu. W końcu ten krzywy nos to u nich był rodzinny. Taka prawda o facetach. Nie, nie... Uogólniam. Może są i tacy, którzy nie pomyślą wtedy o sobie tylko powiedzą, tak jak w tym artykule: „Chcesz wstrzyknąć sobie botoks? W porządku. Ale pamiętaj, dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza.”  Przecież kobieta chce to zrobić dla siebie, dla swojej duszy, samopoczucia, dla samoakceptacji. Wtedy potrzebuje wsparcia, zapewnienia, że jej mężczyzna i tak będzie ją kochał. Z botoksem czy bez, dla niego będzie najpiękniejsza. Jest jednak przy niej, bo ona tego chce, bo ją kocha... Rozmarzyła się owładnięta myślami o tym jedynym, wymarzonym, o tym, który będzie kochał mimo wszystko.
Tylko co zrobić z wizją faceta, który wytyka swojej żonie, dziewczynie czy kochance za mały biust, krzywy nos czy odstające uszy... Przecież Zośka, ta najpiękniejsza z całej klasy, już trzy razy powiększała sobie piersi. Wciąż coś mu się nie podobało, a potem i tak ją zostawił... Co za bezczelny facet pomyślała i mimowolnie spojrzała w lustro znad czytanej gazety. Kiedy zorientowała się, że taksuje swoją sylwetkę, tu i ówdzie z dezaprobatą kręcąc głową, szybko odwróciła wzrok i powędrowała myślami spowrotem do Zośki. Mąż zawsze szedł przed nią o dwa kroki, a ona wypachniona, wystrojona, w zbyt wysokich szpilkach, dreptała za nim jak ufryzowany pudelek na smyczy. Pan i władca, macho... Siłownia, drogie samochody i żona do kolekcji, a jak wymiary nie takie, wymienić na nowszy model. Przerażające. Ten to przynajmniej miał sylwetkę. Musiała przyznać, że było na czym oko zawiesić, ale facet Anity, sam obnoszący się z „opuchlizną piwną”, flejtuch i gbur, a kobietę chciał mieć jak modelkę. Nigdy tego nie rozumiała, zupełnie nie umiała pojąć dlaczego facet wymaga od kobiety, zupełnie nie wymagając od siebie. A w ogóle dlaczego wymagać? Czy nie można zaakceptować i pokochać? Przecież może być rak, może być choroba zmieniająca ciało, może być wypadek, tak wiele może się zdarzyć i to z obydwu stron. Czy nie lepiej się wspierać?  No tak, zawsze była niepoprawną optymistką.
Wstała z fotela i włączyła telewizor. Znowu ta piękna prezenterka, która od lat wmawia wszystkim, że brak zmarszczek to cecha genetyczna. Bzdura, kilka razy ją kroili. Tylko czego tu się wstydzić? Jeśli wygląd to narzędzie pracy, trzeba o niego dbać, ale nie wolno dać się zwariować i grać „gumowego nietoperza” bo nie wszyscy ludzie to głupcy. Uśmiechnęła się do siebie z sarkazmem. Tak, bywają też takie, którym dbanie o siebie przesłoniło całe życie. Rano siłownia, potem dieta, dwa razy w roku botoks, odsysanie tłuszczu, pożyczka na kolejną operację plastyczną i w tej pogoni za młodością i dobrym wyglądem tracą zupełnie piękne życie dojrzałej kobiety. Tak, takie życie, kiedy dzieci już są wystarczająco duże i można pojechać na wycieczkę, poczytać książkę, pójść do teatru czy do kina. Wreszcie spotkać się z przyjaciółmi i... Tak wiele można robić mając czas dla siebie.
Wróciła na fotel i przeczytała raz jeszcze fragment czytanego wcześniej artykułu: 
„Jeśli „pomagamy” z powodu pracy, rozumiem to. Jeśli dla własnego samopoczucia – też rozumiem. Gorzej, gdy to, jak się prezentujemy, przysłania nam inne życiowe sprawy. Staje się najwyższą wartością. Ta granica jest przesuwalna, dla każdego jest inna. Kwestią są też finanse. Jeśli kogoś stać na to, żeby wydać kilka czy kilkanaście tysięcy, to czemu nie. Ale gdy bierzemy na to kredyty, zapożyczamy się, to już jest dla mnie niezrozumiałe. I jeszcze jedna ważna rzecz – nie możemy robić tego dla kogoś, wierząc, że to zapewni nam jego miłość, uczucie, uwagę. Nie możemy dać się zwariować. Wydaje mi się, że mądry człowiek, który z wiekiem dojrzewa, nabiera doświadczeń, wchodzi na zupełnie inny poziom duchowości i – po prostu – co innego jest dla niego ważne.” (Ewa Woydyłło)
Nic dodać nic ująć – pomyślała...

 

Komentarze

dodaj własny komentarz   pokaż wszystkie komentarze

Mileda
Gliwice
Polska

wysłano: 12:37,18 styczeń 2010

Wszystko to prawda, ale człowiek zawsze poszukiwał eliksiru młodości. Cóż nie możemy się pogodzić z upływem lat. Ale ważne jest zdrowie, uśmiech i umiejętnośc korzystania z radości życia. Bo przecież życie piękne jest.
Pozdrawiam Halszko serdecznie i miłego dnia :)))
Odpowiedz na ten komentarz
Halszka
Halszka
Naperville
USA

wysłano: 15:54,18 styczeń 2010

No cóż, starość się Panu Bogu nie udała i tyle...:-(
Odpowiedz na ten komentarz
szeptymilosci
Kraków
Polska

wysłano: 18:36,18 styczeń 2010

czasami kobiety dla urody zrobią wszystko...
Odpowiedz na ten komentarz
Halszka
Halszka
Naperville
USA

wysłano: 2:14,24 styczeń 2010

To prawda, to takze w pewnym sensie choroba...
Odpowiedz na ten komentarz
Norma
Warszawa
Polska

wysłano: 21:29,18 styczeń 2010

Każdy wiek ma swoje przywileje i urok. Myślę, że najważniejsze to akceptować upływający czas i zmieniać oczekiwania wobec siebie samej wraz z jego upływem. I lubić siebie. I wierzyć, że na wygląd trzeba zapracować a lekceważenie własnej pracy to głupota, chyba. W sobotę były moje urodziny, pięćdziesiąte szóste. Nie rwę sobie z tego powodu włosów z głowy, nie oczekuję, że jak spojrzę w lustro zobaczę tę samą licealistkę czy studentkę. A sztuczne wygładzenie skóry spowodowałoby u patrzącego na moją twarz dysonans. Wygląd nie pasowałby to wyrazu oczu, spojrzenia. W oczach wszak, w spojrzeniu kryje się doświadczenie życiowe. Nie da się operacyjnie przywrócić młodości spojrzeniu. Nie am innego wyjścia jak "pokochać ten wiek" jak śpiewa Seweryn Krajewski.
Odpowiedz na ten komentarz
Halszka
Halszka
Naperville
USA

wysłano: 2:16,24 styczeń 2010

Tak, pokochac ten wiek, jestem takiego samego zdania, ale nie ganie tych, ktore maja kase, chca cos zrobic dla siebie, ktore maja kompleksy i problemy, bo to tkwi w glowie... Niestety...
Buziaki i wszystkiego co najlepsze z okazji urodzin. Ciepla, spokoju i usmiechu w oczach...
Odpowiedz na ten komentarz
Norma
Warszawa
Polska

wysłano: 8:40,24 styczeń 2010

Bardzo dziękuję za życzenia, Misiu. Mam nadzieję, że się spełnią. Jeżeli doskwiera mi brak, to właśnie brak uśmiechu... A w kwestii korekt natury, nie można nikogo ganić za to co sam sobie na własne życzenie zrobił. Wątpię jednak, by był to skuteczny sposób leczenia kompleksów...
Odpowiedz na ten komentarz
roksanna
roksanna
zwierzyn
Polska

wysłano: 9:47,20 styczeń 2010

Parę lat temu towarzyszyłam pewnej kobiecie na szpitalnym korytarzu...Miała mieć w tym dniu ,a był to piątek operacje rekonstrukcji piersi. Tak się złożyło, że lekarz przełożył na poniedziałek, więc miałą cały weekend by jeszcze raz to przemyśleć. Gdy zachorowała i usunięto Jej pierś , mąż Ją zostawił...Dlatego postanowiła to zrobić...Ale tak naprawdę Jej samej to nie było potrzebne...by czuć się kobietą...Długo rozmawiałyśmy, czułam ,że Ona wcale tej operacji nie chce.. i zrezygnowała. Nie warto dla kogoś...jeśli nie mamy wewnętrznej potrzeby...Zawsze przecież znajdzie się młodsza i ładniejsza od nas ...Ale czy lepsza? Czy nasi partnerzy kochają nas tylko za wygląd? Gdyby tak było to co to za miłość?
__________________
roksanna
Odpowiedz na ten komentarz
Halszka
Halszka
Naperville
USA

wysłano: 2:21,24 styczeń 2010

Właśnie... Co to za miłość... Ja rozumiem, że kobieta robi coś dla siebie samej, czegoś chce, coś jej przeszkadza, potrzebuje, dla siebie lub dzieci, bo i tak bywa, że trzeba i dzieciom pokazać, że można żyć, być piękną, tą wewnętrzną pięknością zadowolenia z samej siebie... To widać w oczach. Kiedyś rozmawiałam z piękną dziewczyną, studentką, była śliczna, zazdrościłam jej figury, urody, wszystkiego, ale jak z nią rozmawiałam, po prostu brzydła, jakoś tak, w oczach zmieniała się w zaszczute zwierzątko. Po operacji ostających (rzekomo) uszu, zmieniła się nie do poznania... To była metamorfoza, tutaj była chora dusza... nie ciało... Jeśli można było uleczyć duszę za pomocą skalpela, to czemu nie? Spotkałam ją raz jeszcze, tutaj, przypadkowo, po dwudziestu latach, jest żoną, matką, szczęśliwą piękną kobietą... Warto było!:-) Jedno jest pewne, nie warto dla mężczyzny, nie warto, bo tak jak napisałaś, zawsze znajdzie się młodsza i piękniejsza, nie kocha się samego ciała, to dusza sprawia, że ciało staje się piękne...
Odpowiedz na ten komentarz
kacoer
cieszyn
polska

wysłano: 11:17,20 styczeń 2010

Kiedy przeczytałem ten tekst, to się uśmiechnąłem. Jeśli istnieje coś takiego jak miłość, to jest to relacja, którą budujemy, cały czas budujemy. Jeśli istnieje? Z góry można przewidzieć, czym się skończy związek tego, który wymienił sobie na młodszą, jeśli nie zaczną tego budowania. Z góry można przewidzieć każdy związek kogoś kto ucieka od problemów, jeśli się nie zmieni, nie zacznie być odpowiedzialnym. A w ogóle to zastanawiam się jak jest z szacunkiem do siebie pary, gdzie facet odchodzi od żony na rzecz młodszej a młodsza odbija faceta żonie swoją urodą. Tu przykłady można by rozszerzyć choćby o wyżej podane. Natomiast na pewno istnieją zauroczenia, i to z obu stron. Jeśli poprawienie natury ma przynieść dobre samopoczucie poprawianemu, to może mieć dobry wpływ na jego zdrowie, trzeba jednak pamiętać, że może stać sie odwrotnie. Pozdrawiam moja ulubiona Misiu.
Odpowiedz na ten komentarz