Z nadzieją za pan brat
nie chcę spłoszyć
dopiero co ujarzmionego spokoju
na horyzoncie ust zakreślam
lekką figlarność wyrazu
pogwizdując zdziwieniem
bo choć nie mi dziś sięgać
dochodzę do wprawy
poślizgu
na powierzchni nabrzmiałych marzeń
i nic tylko dziękować
za wytrąconą z równowagi
lepkość zmysłów