na pąków rozkwity poczekamy razem
wiatr co skrzydła do lotu rozwinie
słońce co żarem ozłoci nam twarze
i na ten smutek co minie
na noc co utuli do snu jak swe dzieci
deszcz co obmyje żałosne wspomnienia
ksieżyc co dla nas swym okiem zaświeci
na pieszczot własnych spojrzenia
na ranek co zbudzi nadzieje tak nową
szczeście nikomu nieznane
radość co wisi gdzieś tuż nad głową
na chwile niezapomniane