W górę

Z nadzieją za pan brat

WSPÓLNIE

na pąków rozkwity poczekamy razem

wiatr co skrzydła do lotu rozwinie
słońce co żarem ozłoci nam twarze
i na ten smutek co minie
 
 
na noc co utuli do snu jak swe dzieci
deszcz co obmyje żałosne wspomnienia
ksieżyc co dla nas swym okiem zaświeci
na pieszczot własnych spojrzenia
 
 
na ranek co zbudzi nadzieje tak nową
szczeście nikomu nieznane
radość co wisi gdzieś tuż nad głową
na chwile niezapomniane